Pani Justyna Romanowska, zmęczona sposobem sprawowania władzy przez naszych obecnych włodarzy, postanowiła zebrać 500 tysięcy głosów poparcia i zorganizować referendum, dzięki któremu odwołany zostałby Sejm oraz Prezydent.
Oto link do strony pani Justyny.
http://www.referendum2007.org/
środa, 6 czerwca 2007
Ze wsi wieje ciemnotą
Za Onetem:
Ciekawi mnie postawa dyrekcji ww. szkoły. Po pierwsze, dyrektor szkoły musiała wydać polecenie nauczycielom, aby ci podporządkowali się życzeniom księdza. Czy takie prace należą do obowiązków nauczyciela?
A już zupełnie na kolana powaliła mnie wypowiedź pani wicedyrektor szkoły, p. Teresy Załęskiej. Cytacik: A jeśli któryś z nauczycieli jest niewierzący? - pyta dziennikarka "GW". - Nie ma takiej możliwości. Przecież szkoła ma imię Jana Pawła II - zapewnia Załęska. Zastanawiam się, czy osoba niewierząca mogłaby podjąć pracę w tej szkole. Wypowiedź pani dyrektor sugeruje, że wiara jest niezbędna do tego, aby tam uczyć. Jeśli tak, to czy postawa urzędników nie gwałci podstawowego prawa obywatela, to jest prawa do dowolnego, lub braku wyznania?
Łatwo jest być niewierzącym w dużym mieście, ale co ma powiedzieć mieszkaniec małego miasteczka, albo co gorsza - wsi? Sąsiedzi, bezbożnika gotowi na widłach roznieść na jedno skinienie ubranego na czarno "dobrodzieja". Mądre przysłowie mówi aby między wronami krakać jak one.
Proboszcz grozi nauczycielce ekskomunikąCiekawa sytuacja. Pokazuje kto jest panem i władcą polskiej wsi. Te argumenty... Buta, arogancja i pewność siebie proboszcza wsi Kroczewo mnie poraża.
Dyrektor szkoły w mazowieckiej wsi Kroczewo wywiesiła w pokoju nauczycielskim ogłoszenie, w którym w imieniu miejscowego proboszcza wyznaczyła imiennie nauczycieli do przygotowania ołtarza na Boże Ciało - informuje "Gazeta Wyborcza".Ołtarz ma stanąć dzisiaj kilkadziesiąt metrów od szkoły. Grupa nauczycieli ma rozłożyć dywany, postawić obraz i przystroić go gałęziami młodych wierzb.
- Szlag mnie trafił, jak to przeczytałam. Co prawda jestem wierząca, ale nikt nie ma prawa wymagać ode mnie takich rzeczy - oburza się jedna z wymienionych nauczycielek.
- Nie widzę w tym nic złego. To taka nasza lokalna tradycja. Poza tym ksiądz proboszcz z ambony wyznaczył nas do przygotowania ołtarza. Nie mogliśmy odmówić - tłumaczy Teresa Załęska wicedyrektor szkoły.
- A jeśli któryś z nauczycieli jest niewierzący? - pyta dziennikarka "GW". - Nie ma takiej możliwości. Przecież szkoła ma imię Jana Pawła II - zapewnia Załęska.
Przygotowanie ołtarza zlecił ksiądz dr Marek Zawadzki z parafii św. Jana Chrzciciela. - Jestem proboszczem, więc zażyczyłem sobie, by jeden ołtarz przygotowali nauczyciele. I nie pozwolę, by mniejszość, która żyje bez Boga, mówiła mi, co mam robić. Ustalę, która z nauczycielek doniosła na mnie. Na pewno ją ukarzę. To ja mam tu władzę duchową nad wsią. To będzie coś w rodzaju ekskomuniki - powiedział "Gazecie".
link: http://wiadomosci.onet.pl/1548965,11,item.html
Ciekawi mnie postawa dyrekcji ww. szkoły. Po pierwsze, dyrektor szkoły musiała wydać polecenie nauczycielom, aby ci podporządkowali się życzeniom księdza. Czy takie prace należą do obowiązków nauczyciela?
A już zupełnie na kolana powaliła mnie wypowiedź pani wicedyrektor szkoły, p. Teresy Załęskiej. Cytacik: A jeśli któryś z nauczycieli jest niewierzący? - pyta dziennikarka "GW". - Nie ma takiej możliwości. Przecież szkoła ma imię Jana Pawła II - zapewnia Załęska. Zastanawiam się, czy osoba niewierząca mogłaby podjąć pracę w tej szkole. Wypowiedź pani dyrektor sugeruje, że wiara jest niezbędna do tego, aby tam uczyć. Jeśli tak, to czy postawa urzędników nie gwałci podstawowego prawa obywatela, to jest prawa do dowolnego, lub braku wyznania?
Łatwo jest być niewierzącym w dużym mieście, ale co ma powiedzieć mieszkaniec małego miasteczka, albo co gorsza - wsi? Sąsiedzi, bezbożnika gotowi na widłach roznieść na jedno skinienie ubranego na czarno "dobrodzieja". Mądre przysłowie mówi aby między wronami krakać jak one.
środa, 30 maja 2007
Jednomandatowe Okręgi Wyborcze cd.
Chciałbym jeszcze dodać jedną rzecz w sprawie Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Są one (oficjalnie) popierane przez Platformę Obywatelską. Było to jednym z głównych powodów dlaczego oddałem na tą partię swój głos.
Niestety PO chciało po prostu "pojechać" na społecznym poparciu idei JOW. Całe to bicie piany, zbieranie podpisów (mają ich już ok 750 tysięcy) to tylko gra. Tak na prawdę nie ma w Polsce kierownictwa partii któremu opłaciłyby się wybory wg nowej ordynacji. Takie wybory wymagają ogromnej ilości inteligentnych i charyzmatycznych ludzi, którzy byliby zdolni wygrać z rzeszą innych ludzi. Żadna partia nie ma ich zbyt wielu. Poza tym tacy ludzie wybrani bezpośrednio przez ludzi, mogą nie być powolni zaleceniom partyjnego przywódcy. Po co zatem ryzykować ciągłe rewolty. Czyż nie lepiej wygrać w obecnej ordynacji?
Niestety PO chciało po prostu "pojechać" na społecznym poparciu idei JOW. Całe to bicie piany, zbieranie podpisów (mają ich już ok 750 tysięcy) to tylko gra. Tak na prawdę nie ma w Polsce kierownictwa partii któremu opłaciłyby się wybory wg nowej ordynacji. Takie wybory wymagają ogromnej ilości inteligentnych i charyzmatycznych ludzi, którzy byliby zdolni wygrać z rzeszą innych ludzi. Żadna partia nie ma ich zbyt wielu. Poza tym tacy ludzie wybrani bezpośrednio przez ludzi, mogą nie być powolni zaleceniom partyjnego przywódcy. Po co zatem ryzykować ciągłe rewolty. Czyż nie lepiej wygrać w obecnej ordynacji?
Jednomandatowe Okręgi Wyborcze
Jak funkcjonuje w naszym kraju polityka - każdy widzi. Wydaje mi się, że jedną z przyczyn rozpasania polityków, ich pogardy dla obywatela, jest sposób w jaki zostali wybrani.
Obywatel wbrew pozorom nie oddaje głosu na swojego kandydata. Głos oddawany jest na partię, która to, jak będzie miała ochotę, to naszego kandydata zaprosi w sejmowe ławy, a jeśli ochoty nie będzie miała, to choćby nasz pupil otrzymał w skali kraju najwięcej głosów, to parlamentarzystą nie zostanie.
Wyborca traci kontrolę nad swoim przedstawicielem tuż po oddaniu swojego głosu. Błądzić jest rzeczą ludzką, i może okazać się, że świeżo upieczony poseł nie jest godny tego zaszczytnego stanowiska. W tym momencie może on śmiać się swojemu elektoratowi w twarz, bo ten nic mu już zrobić nie może. Odwołać go może tylko decyzja Sejmu, a ten wcale nie musi być tym zainteresowany. Pragmatyzm sejmowej arytmetyki jest zwykle ważniejszy od woli wyborców.
W tej chwili przygotowania do wyborów przebiegają w podobny sposób w każdej partii. Jej członkowie, ci medialni i rozpoznawani przez ludzi, umieszczani są na początku listy. Osoby te mają za zadanie zebrać maksymalną ilość głosów i pociągnąć za sobą innych, mniej znanych polityków. Przy odpowiednio znanym polityku na czele listy w sejmowe ławy pójdą osoby które dostały śmieszną ilość głosów. Co jeszcze ważniejsze, te osoby to zwykle ślepo posłuszni zaleceniom partyjnej góry naciskacze przycisków. Osoby mierne do bólu. Popatrzmy na Sejm - niby prawie pół tysiąca ludzi, a z znamy tylko kilkudziesięciu aktywnych. Reszta? Siedzi posłuszna, inkasuje dietę, i oddaje głos. Pytanie: Kogo taka osoba reprezentuje? Wyborców (Często marne kilkaset osób)?, czy swoją partię (wszak to ta wprowadziła go do Sejmu).
Alternatywą dla tej chorej ordynacji wyborczej są Jednomandatowe Okręgi Wyborcze. Idea która mimo, że posiada pewne wady, to ich ilość i waga jest nieporównywalnie mniejsza od obecnego sposób wybierania przedstawicieli narodu.
Zachęcam gorąco do zapoznania się ze stroną internetową, na której można znaleźć bardzo dużo informacji o Jednomandatowych Okręgach Wyborczych, a tutaj znajduje się link do tej strony: http://www.jow.pl.
Obywatel wbrew pozorom nie oddaje głosu na swojego kandydata. Głos oddawany jest na partię, która to, jak będzie miała ochotę, to naszego kandydata zaprosi w sejmowe ławy, a jeśli ochoty nie będzie miała, to choćby nasz pupil otrzymał w skali kraju najwięcej głosów, to parlamentarzystą nie zostanie.
Wyborca traci kontrolę nad swoim przedstawicielem tuż po oddaniu swojego głosu. Błądzić jest rzeczą ludzką, i może okazać się, że świeżo upieczony poseł nie jest godny tego zaszczytnego stanowiska. W tym momencie może on śmiać się swojemu elektoratowi w twarz, bo ten nic mu już zrobić nie może. Odwołać go może tylko decyzja Sejmu, a ten wcale nie musi być tym zainteresowany. Pragmatyzm sejmowej arytmetyki jest zwykle ważniejszy od woli wyborców.
W tej chwili przygotowania do wyborów przebiegają w podobny sposób w każdej partii. Jej członkowie, ci medialni i rozpoznawani przez ludzi, umieszczani są na początku listy. Osoby te mają za zadanie zebrać maksymalną ilość głosów i pociągnąć za sobą innych, mniej znanych polityków. Przy odpowiednio znanym polityku na czele listy w sejmowe ławy pójdą osoby które dostały śmieszną ilość głosów. Co jeszcze ważniejsze, te osoby to zwykle ślepo posłuszni zaleceniom partyjnej góry naciskacze przycisków. Osoby mierne do bólu. Popatrzmy na Sejm - niby prawie pół tysiąca ludzi, a z znamy tylko kilkudziesięciu aktywnych. Reszta? Siedzi posłuszna, inkasuje dietę, i oddaje głos. Pytanie: Kogo taka osoba reprezentuje? Wyborców (Często marne kilkaset osób)?, czy swoją partię (wszak to ta wprowadziła go do Sejmu).
Alternatywą dla tej chorej ordynacji wyborczej są Jednomandatowe Okręgi Wyborcze. Idea która mimo, że posiada pewne wady, to ich ilość i waga jest nieporównywalnie mniejsza od obecnego sposób wybierania przedstawicieli narodu.
Zachęcam gorąco do zapoznania się ze stroną internetową, na której można znaleźć bardzo dużo informacji o Jednomandatowych Okręgach Wyborczych, a tutaj znajduje się link do tej strony: http://www.jow.pl.
poniedziałek, 28 maja 2007
Wszędzie te homoseksualne spiski!

Człowiek nic dosłownie zrobić nie może, nic obejrzeć, nic przeczytać, ani posłuchać bez natrafienia na nachalną homoseksualną propagandę.
Cokolwiek by nie zrobił, zaraz, znikąd wręcz, niczym Fantomas pojawia się homoseksualista i promuje, promuje.
Cokolwiek by nie zrobił, zaraz, znikąd wręcz, niczym Fantomas pojawia się homoseksualista i promuje, promuje.
Pół biedy, kiedy pojawia się on przed osoba dorosłą, ta odporna jest na takie zakusy. Choć lepiej dmuchać na zimne, nie wiadomo bowiem jakich szatańskich sztuczek użyje ów, aby tylko przeciągnąć na swoją chorą stronę.
Tragedia pojawia się, kiedy na drodze zepsutego, wyrachowanego sodomity, pojawi się człowiek młody. A wiadomym jest, że im młodszy tym bardziej podatny na wirusa homoseksualizmu, którego tak łatwo wszczepić mu do głowy. I ani się obejrzysz rodzicu, jak jednego dnia dziecko spotka w szkole Biedronia, a drugiego będzie majaczyło już niczym w malignie, o równouprawnieniu, tolerancji i innych tego typu bezeceństwach.
Cieszy więc wielce, że są osoby niczym te charty czujne. Wypatrujące jak Argus wszelkich prób zepchnięcia młodych ludzi z jedynie słusznej ścieżki wychowawczej, jaką szczęśliwie nam panujący minister edukacji im łaskawie raczył wykarczować w tym dzikim lesie liberalizmu.
Niczym mityczny olbrzym o stu oczach, Szanowna Pani, rzeczniczka praw dziecka, Ewa Sowińska. Szanowna ta Pani, niezwykłą przenikliwością się wykazałwszy, odkryła ponure knowania homoseksualnego lobby. Otóż jeden z teletubisiów okazał się gejem! Siedzi taki w telewizorze i się promuje. Zatruwa ledwie kilkumiesięczne umysły naszych dziatek trutką gejowskiej propagandy.
Paraduje ów bezwstydny zboczeniec, z damską torebką w ręce. Za nic mając dobre obyczaje, wstyd zwyczajny, dobry gust nawet! A czy symbol trójkąta nie jest symbolem seksualnego rozpasania, któremu każdy bez wyjątku sodomita się oddaje?
Czyż ilość boków trójkąta pomnożona przez 222, czyli 10 sierpnia (222 dni od początku roku), to dzień w którym obalono w Francji monarchię - początek bezbożnych rządów w tym kraju, nie da szatańskiej liczby 666?
Zaprawę powiadam Wam. Czujmy bądźmy, tępmy bezlitośnie wszelkie sodomickie zakusy na niewinne duszyczki naszych dziatek. Wdzięczni bądźmy za taki ludzi jak Szanowna Pani Sowińska Ewa, która czuwa, aby żaden zboczeniec nie splamił swą propagandą czystych główek naszych dzieci!
wtorek, 22 maja 2007
Bóg Urojony Richarda Dawkinsa
W sklepie internetowym "Racjonalisty" pojawiło się świeżutkie polskie wydanie "Boga Urojonego" autorstwa Richarda Dawkinsa.
Pierwotne wydanie odbiło się szerokim echem na świecie. Autora oskarżano o najgorsze rzeczy, łącznie z ateistycznym fundamentalizmem.
Oczywiście książkę już zamówiłem, do czego namawiam wszystkich.
Jak przeczytam, to zamieszczę tu moje przemyślenia na temat tej książki.
Pierwotne wydanie odbiło się szerokim echem na świecie. Autora oskarżano o najgorsze rzeczy, łącznie z ateistycznym fundamentalizmem.
Oczywiście książkę już zamówiłem, do czego namawiam wszystkich.
Jak przeczytam, to zamieszczę tu moje przemyślenia na temat tej książki.
piątek, 18 maja 2007
Ofensywa ateistów
Na Onecie znalazłem bardzo ciekawy artykuł na temat intensywnego rozwoju ateizmu w USA. Warto przeczytać.
http://wiadomosci.onet.pl/1411565,2678,1,0,1,kioskart.html
http://wiadomosci.onet.pl/1411565,2678,1,0,1,kioskart.html
Subskrybuj:
Posty (Atom)