poniedziałek, 27 sierpnia 2007

Lech Wojtewski

Kim jest Lech Wojtewski? Zapewne wie o nim niewielu. Ale wystarczy wpisać w wyszukiwarkę to imię i nazwisko, aby dowiedzieć się czegoś więcej.

http://www.google.pl/search?q=lech.wojtewski

Popatrzmy na wyniki. Na chwilę, kiedy piszę ten tekst tylko dwa pierwsze wyniki prowadzą do polskich stron. Pozostałe są już obcojęzyczne. Co jeszcze ciekawsze, te teksty po polsku odnoszą się do doniesień z innych już nie polskich serwisów. Zastanawia mnie to mocno. Dlaczego polskie media ignorują temat, podczas kiedy internet wręcz o tym huczy.

Ale może napiszę o co w ogóle chodzi.

Tak więc, Lech Wojtewski jest homoseksualistą. Pewnego dnie poszedł do lekarza - dermatologa. Ten wskazał mu adres innego lekarza, jako bardziej nadającego dla niego. Okazało się, że pod podanym adresem znajduje się przychodnia weterynaryjna.

Faktem jest, że historia jest krótka i mało precyzyjna. Nie wiadomo, na przykład, skąd dermatolog wiedział o orientacji seksualnej p. Wojtewskiego. Przydałby się, jakiś solidny tekst przybliżający to co mu się przydarzyło.

Ale co innego mnie bulwersuje. Cała sytuacja jest oburzająca. I powinna zostać wyjaśniona. Dziwi mnie milczenie mediów. Zapewne zaczną mówić cokolwiek, kiedy Polska ponownie przegra jakąś sprawę w Strasburgu.

poniedziałek, 13 sierpnia 2007

Mały cytat

Przedruk artykułu Süddeutsche Zeitung na Onecie,

link: http://wiadomosci.onet.pl/1431042,2677,1,0,1,kioskart.html?drukuj=1

(...)w Polsce minister sprawiedliwości jest jednocześnie prokuratorem generalnym i w ten sposób najwyższym przełożonym przedstawicieli organów ścigania w całym kraju; wszyscy prokuratorzy są w jego dyspozycji. Taka sytuacja nie występuje w żadnym innym państwie UE, podobnie jak byłoby nie do pomyślenia wykorzystywanie urzędników państwowych do prowokacji przeciwko politycznym oponentom(...)

 

Pranie mózgu

Umysł dziecka jest jak plastyczna masa. Odciska się na nim wszystko z czym się zetknie. Zdane całkowicie na swoich rodziców, ufa im bezgranicznie. Mając do wyboru logiczne myślenie, a "prawdę" przekazaną przez opiekunów. Wybierze tę drugą.

Weźmy jedną z najpopularniejszych bajd  wbijanych  dzieciom - Świętego Mikołaja. Ogromna rzesza kilkulatków w nabożnym oczekiwaniu na wyśnionego doręczyciela prezentów spędza przedświąteczne dni i noce. Po kilku latach dziecko zaczyna dostrzegać rysy w swoim myśleniu. Zeznania dorosłych na temat brodacza są dziwnie niespójne, na kilka dni przed świętami taszczą oni jakieś pakunki, które później zmyślnie chowają, a każdą wizytę Pana W Czerwonym poprzedza wyjście pod bzdurnym pretekstem wujka Mietka.

Dziecko samo odrzuci wiarę w mitycznego Święto Mikołaja. Chociaż przez kilka lat święcie w niego wierzy, to później wyczuje jej śmieszność. Zobaczy, że tak naprawdę nikt poza nim nie uznaje istnienia tego sympatycznego grubasa.

Zmieńmy teraz trochę sytuację. Opowiedzmy dziecku o bogu, który jest jednocześnie trzema bogami. Opowiedzmy o jednej z tych bożych instancji, która stała się człowiekiem, zmarła i zmartwychwstała.

Dziecko uwierzy. Uwierzy we wszystko, co mu powiemy. Ludzie wierzyli nie w takie rzeczy. Ugniatamy tylko plastyczną masę jego umysłu, nie rwiemy go na strzępy. Dziecko widzi, że sporo ludzi wierzy w to samo. Tego, że są także ludzie, którzy wiary nie podzielają, dowie się wiele lat później. Najczęściej będzie już za późno, aby zobaczyło pustkę kryjącą się na wielkimi słowami.

Ktoś zapyta: No dobra, i co z tego? Po co mi tu wciskasz rzeczy oczywiste?

Odpowiedź brzmi - Zdenerwowałem się.

Niedawno podczas rozmowy ze znajomą, która pracuje w publicznym przedszkolu, dowiedziałem się, że regularnie przychodzi tam katechetka i naucza kilkuletnie dzieci. Obok nauki podstawowych liter i cyfr, rzeczy jak najbardziej przydatnej, odbywa się cichy gwałt na dziecięcych umysłach. Zamach na ich niezależność umysłową.

Zaraz ktoś zaprotestuje. Powie - to wybór rodziców. Że wystarczy porozmawiać z personelem przedszkola, a dziecko na czas katechezy będzie wyprowadzane do innego pomieszczenia.

Myślę, że większość osób wie co czuje kilkulatek który nagle i niezrozumiale odseparowany od swoich rówieśników. Rodzić ma do wyboru, albo zgrzytając zębami pogodzić się z sytuacją, albo narazić dziecko na niezrozumiały dla niego grupowy ostracyzm.

Niewesoła, przyznam, zarysowała mi się przed oczami wizja. Szczęśliwie, wiele wskazuje na to, że jest ona nieco zbyt apokaliptyczna.
Ostatnio pojawiła się na stronach Racjonalisty "Internetowa Lista Ateistów i Agnostyków". Link. Wpisują się tam setki ludzi, którzy podobnie jak znaczna większość Polaków została poddana indoktrynacji w wczesnych latach swojego życia. Te setki jednak zachowały niezależność umysłu, i otwarcie deklarują swoją niewiarę.

To bardzo pocieszające.


środa, 25 lipca 2007

"Pielgrzym"

Z narastającą odrazą obserwuję medialno-polityczne zamieszanie wokół tragedii pasażerów autobusu, który wypadł z górskiej drogi we Francji.

Współczuję poszkodowanym, współczuję ich rodzinom. Bez wątpienia należy im się wszelka pomoc, jaką Państwo może ich zaoferować.

Jest tylko jedno "ale". Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że nie każdy obywatel Polski, taką pomoc by otrzymał w takiej sytuacji. W komentarzach na "Onecie", ktoś retorycznie zapytał, czy żałoba narodowa zostałaby ogłoszona, gdyby w autobusie znajdowali się nie pielgrzymi, ale ludzie wracający np. z "Parady Równości". Ja śmiem wątpić. Wątpię także, że rodziny hipotetycznie poszkodowanych otrzymałyby po 100 tys. zł.

Uważam, że przyznawanie pieniędzy poszkodowanym i ich rodzinom nie jest w porządku wobec innych ofiar i ich rodzin. Daleko nie szukając, kilka dni wcześniej w Bieszczadach rozbił się prywatny samolot. Zginęło kilkoro dorosłych oraz dziecko. I nie słyszałem, aby ktokolwiek proponował ich rodzinom jakiekolwiek pieniądze.

Każda śmierć to tragedia. A śmierć 26 osób, to wydarzenie straszne. Ale, codziennie na polskich drogach ginie taka, lub nawet większa ilość ludzi. I nie ma narodowej żałoby, nie ma pieniędzy dla rodzin. Ot, stało się...

Czym zatem, pytam się, "pielgrzym" różni się od "Kowalskiego"?

czwartek, 12 lipca 2007

Ostatni bastion oblężony?

Cud. Podstawa chyba każdej religii. Cóż to za religia, która twierdzi, że skoro bóg, którego ona reprezentuje stworzył świat taki jakim go widzimy, to jest on (świat) doskonały i łamanie praw jakimi się rządzi jest po prostu nielogiczne. Bóg musi robić cuda i basta!

W chrześcijańskiej mitologii cudów i cudotwórców znajdziemy bez liku. O, tu kogoś wskrzesili, tam ktoś cofnął morze, tam ktoś zmartwychwstał. O cudownych uzdrowieniach nie warto nawet wspominać wobec innych, nieporównywalnie bardziej spektakularnych przykładach boskiej interwencji.

Czytając o tych wszystkich zdarzeniach, zastanowić się trzeba, dlaczego nic takiego nie dzieje się teraz. Nikt nikogo nie wskrzesza, nikt morza nie cofa, nie mnoży żywności etc. etc. Jedynym rodzajem cudu jaki obecnie można obserwować jest owo cudowne uzdrowienie. Uzdrowienie, którego inicjatorem jest taki lub inny " święty" mąż (lub niewiasta).

Cóż, wydaje mi się, że problem ten jest niezwykle prosty. Słowo-klucz to "weryfikowalność". Szczęśliwie żyjemy w takich czasach, kiedy nie wystarczy napisać książki o cudach, żeby miliony ludzi uwierzyło w nadprzyrodzone moce. Ktoś powie, że cofnął morze? Poprosimy o zapis z kamery. Wskrzeszenie? Akt zgonu, rozmowa z lekarzem który zgon stwierdził, w końcu wywiad z samym zmartwychwstałym. I tak dalej, i tak dalej.

Dotychczas problemem dla nauki były akty niby niewytłumaczalnego samouleczenia. Pole idealne dla różnego rodzaju religii.
Ukryte możliwości ludzkiego mózgu, to co potrafi on dokonać, jeśli jego właściciel został odpowiednio zmotywowany, to nie jest temat który łatwo poddaje się badaniom. Ale szczęśliwie, takie badania są prowadzone. I mam nadzieję, wkrótce rozwieją one fantazje o dobrotliwym staruszku w niebiosach, który decyduje kogo dziś uzdrowimy, a kto pójdzie do piachu.

Jedna myśl mnie zastanawia. Jeśli "cudowne" uzdrowienia, przestaną być cudowne. To wg jakiego kryterium będą rozliczani kandydaci na świętych?

Link do artykułu, który mnie zainspirował to napisania tego tekstu:

http://wiadomosci.onet.pl/1423501,242,2,kioskart.html?drukuj=1#

10 lat za krowę

Władze położonego na północy Indii stanu Uttarakhand wprowadziły karę do 10 lat więzienia dla osoby winnej zabicia krowy - świętego zwierzęcia w hinduizmie - poinformował dziennik "The Hindu".

Tu święta krowa, tam święty kamień, święty budynek. A stary Wolter leży w grobie i łapie się za głowę.

 

A Ty, czy Ty jesteś satanistą?

Niestrudzony demaskator Złego Ryszard Nowak ponownie na tropie.

Pan Ryszard obdarzony został cudownymi nieomalże mocami. Jest w stanie, na podstawie niby to nic nie znaczących drobiazgów ,określić czy dana osoba jest wyznawcą szatana, czy też nie. Zapewne wiele lat jeszcze mógł ukrywać Jurek Owsiak, ten wilk w owczej skórze, swoje mroczne sympatie, gdyby nie spoczęło na nim czujne oko dzielnego naszego strażnika jedynej wiary. Które to oko bezbłędnie zinterpretowało nerwowe ruchy pomysłodawcy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, jako właściwe dla satanisty!  Not this time nancy boy!

Bezwstydna zbieranina ekologów, filozofów i ekologów (fuj!) długo jeszcze mogliby zbierać się w Mysłowickim domu kultury aby propagować swoje sekciarskie idee, gdyby nie chwalebna inicjatywa naszego bohatera, który zainicjowawszy akcję "Lato bez sekt", walnie przyczynił się do przegonienia sekciarskiego plugastwa. Aż serce rośnie, kiedy widzę oczyma wyobraźni umykających sekciarzy przed zwartą formacją ochotników, wolontariuszy wolności, którzy uzbrojeni jeno w serca czyste, z czołem podniesionem,  wzrokiem niezłomnem strachem panicznem Złego sługusów napawają. Widzę mocne, spracowane dłonie, które w słusznym zapale zatrzymania zła chwyciły za to co było pod ręką: kamień, kij, łańcuch czy oliwną gałązkę.

Pamiętając o nieocenionych zasługach Ryszarda Nowaka, z właściwą atencją należy podejść do nowej jego akcji. A jest to lista zakamuflowanych satanistów, którzy pod pozorem serwowania muzycznej rozrywki faszerują niewinne umysły naszych dziatek brudem satanistycznej propagandy.
Wiadomym jest, że na zgniłym zachodzie Szatan promowany jest praktycznie każdą nutą, wydawałoby się, że w kraju nad Wisłą gdzie katolików jest ponad 90% takiej moralnej zgnilizny nie uświadczymy. Nic z tego! Pan Ryszard uświadamia nam że i nasz kraj nie jest wolny od sługusów Złego i nieomylnie wskazuje Trubadurów, Myslovitz oraz Jana Borysewicza, jako zakamuflowanych piewców Szatana!

Pamiętajmy więc o wysiłku Sz. P. Nowaka, który w pocie czoła, naraziwszy pierś swą mężną na zaciekłe ataki sympatyków sekt i przeciwników Kościoła, niezłomnie tępi Złego wszelkie działania. Pochylmy czoła nad jego znojem!

Linki:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Nowak_(polityk_Unii_Pracy)
http://przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1976&Itemid=48&limit=1&limitstart=0
http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=kultura&name=260
http://wiadomosci.wp.pl/kat,38214,wid,9013158,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=1